‘sprawozdania z wycieczek’

21.11.2010 „Wyprawa na Szwedzki Ostrów”

środa, Listopad 24th, 2010
 
Kierownik  grupy:   Jarosław Kutkowski
Trasa:                    Lipuska Huta – Wyrówno – Szwedzki Ostrów
                              – rz. Wda – Płocice –  jez. Kutkówko
                             – Łubiana 
Długość trasy:   12 km  
W imprezie  uczestniczyły  24 osoby.

 Były wielkie obawy o pogodę, gdyż w przeddzień w sobotę deszcz lał prawie cały dzień. Na szczęście podobnie jak na poprzedniej imprezie pogoda dopisała i mimo, że było wilgotno deszcz nie padał umożliwiając swobodne przejście trasy i podziwianie terenu prawdopodobnie w ostatniej , jesiennej aurze.Na stacji w Lipuskiej Hucie uczestnicy usłyszeli jak będzie przebiegać trasa oraz o której godzinie jest planowany powrót z Łubiany. Dowiedzieli się również, że wędrować będą przez tereny, gdzie w XIX wieku działała wielka huta szkła, zaopatrująca całe Prusy Zachodnie w słoiki i butelki. Huta została zlikwidowana została w początkach XX wieku po katastrofie przemysłowej, jaką był wyciek ciekłego szkła z kadzi oraz problemy ekonomiczne właściciela z Gdańska. Teren rozparcelowano a z okolicznych pól wywieziono ponad 40 wagonów odpadów szklanych. Pozostały jedynie nazwy: Lipuska Huta i Szklana Huta.Trasa prowadziła początkowo przez las a po przejściu szosy Kościerzyna – Chojnice zaczął się otwarty teren i w wiosce Wyrówno można było podziwiać zespół trzech mało znanych jezior: Wyrówno, Osty i Bielawy. Tam też znajduje się wygodna wiata dla turystów i wieżyczka widokowa , powstałe na prywatnym terenie.  Niestety ze względu na posadzony las świerkowy widoczność z tego miejsca zaczyna się pogarszać z roku na rok.W tym miejscu nastąpił nasz odpoczynek połączony ze śniadaniem.Po śniadaniu minęliśmy zabudowania Szwedzkiego Ostrowa i doszliśmy do jedynego gospodarstwa położonego na łąkach między jeziorami Wyrówno i Osty . Tu gospodarz pokazał  nam znajdujący się w jego obejściu dąb – pomnik przyrody.Do mostu na Wdzie trzeba było się wrócić i wtedy cała grupa podzieliła się, bo 5 osób wybrało namiary z GPS a reszta chciała wędrować z kierownikiem trasy według mapy. Ze wzgórza przed Wdą widać było jak  osoby z GPS idą w ślepy zaułek między Wdę i kanał łączący rzekę z jeziorami. Okazało się , że nie zawsze można ufać nowinkom – jednak mapa była górą.Na tym wzgórzu nasz botanik Staszek zlokalizował stanowisko różnych rodzajów chrobotków, co zostało zarejestrowane na zdjęciach.Spotkaliśmy się wszyscy przed sklepem w Płocicach. Normalnie sklep powinien być zamknięty jednak właściciele wracali z wyborów samorządowych , zobaczyli naszą grupę i dzięki temu można było skorzystać z zaopatrzenia.Kolejnym miejscem zatrzymania było jezioro Kutkówko. Tu nasz kierownik trasy kol. Jarek Kutkowski próbował wyjaśnić powiązanie swojego nazwiska i nazwy jeziora. Nic z tego nie wyszło i trzeba było dalej wędrować przez las do okolic jeziora Mielno, gdzie po wielu trudach rozpalono ognisko (niestety wszystkie gałęzie były mokre i dopiero gazety pomogły).Po spożyciu upieczonych kiełbasek i wypiciu gorących napojów powędrowaliśmy do Łubiany. Niektórzy spenetrowali sklep fabryczny z porcelaną, inni oczekiwali na pociąg w sąsiedniej pizzerii.Powrót przed godziną 15,00 przez Kościerzynę do Osowy. Tam  grupa reprezentująca „Trampów” odwiedziła  koleżankę Kasię „Osowską” z okazji jej nadchodzących imienin.Po wspaniałym przyjęciu nadszedł czas rozstania aby zdążyć jeszcze na głosowanie.

Opracował; Krzysztof Jarzęcki

07.11.2010 ” Szlak rzeki Wierzycy ” odc 10

wtorek, Listopad 9th, 2010
Prowadzący:  Stanisław Biskup
Trasa:            KŁOBUCZYNO – Zamkowa Góra
                      - Źródła Wierzycy  – Piotrowo – Góra Gęsia 
                      - Biskupia Góra  – Góra Wieżyca  – WIEŻYCA.
Długość trasy – ok. 12 km.
Ilość  uczestników – 33

W wyprawie na najwyższą górę Europy (dokładniej Niżu Srodkowo-europejskiego) uczestniczyło 33 turystów. Pogoda – pochmurno, ale na szczęści niezbyt silny wiatr i bez opadów. W dobrym oglądaniu panoram przeszkadzała także mgła. Autobus wiozący nas do Kłobuczyna wypełniliśmy prawie w całości a kierowca z miejsca naszego startu pojechał do Kościerzyny sam. Negocjacje – kto pojedzie mu towarzyszyć nie dały rezultatu i cała wesoła ferajna przebazowała się pod sklep, gdzie czekała nas przykra niespodzianka – zamknięte. Przewodnik, aby wytrzeć łzy rozpaczy, szybciutko powitał uczestników przedstawiając im plan dnia oraz przekazując kilka informacji o Kłobuczynie i rzece Wierzycy. Ruszyliśmy, dość szybko docierając do małego strumyka, który okazał się pierwszym spotkaniem z tą rzeką. Jeszcze około kilometra i osiągneliśmy niebotyczną wysokść 244 m n.p.m czyli Górę Zamkową. Tu omówiłem i pokazałem źródła Wierzycy oraz przekazałem parę ciekawostek o topografii i hydrografii naszego województwa i terenu który zwiedzamy (Wzgórza Szymbarskie, najważniejsze rzeki województwa, panorama ze wzniesienia). Można było też podziwiać Jezioro Piotrowskie, teren źródliskowy Wierzycy. Następnie udaliśmy się do Piotrowa i do źródeł rzeki. Niestety, jezioro jest otoczone dużymi bagnami i torfowiskami. Nie było więc nam dane moczyć nóg w źródle najdłuższej, leżącej całkowicie w woj. pomorskim rzeki. Niespieszno, udaliśmy się więc w dalszą drogę, zaliczając na skraju lasu krótki odpoczynek “śniadanie na trawie”. Eduard Monet obraziłby się chyba, za przywłaszczenie nazwy. Jego kobiety były rozebrane, nasze wręcz przeciwnie. Po posiłku, w jeszcze lepszych nastrojach zaczęliśmy fragment górski naszej wyprawy. Najpierw zdobycie Góry Gęsiej (279,2). Niestety, szczyt porośnięty tzw. podrostem bukowym nie dał nam szans oglądać okolicy. Maszerując dalej, dotarliśmy do świeżego wyrębu i pięknego szczytu,  z którego można zobaczyć fragment Kaszub w kierunku północnym. Na wniosek przewodnika, przy jednym głosie sprzeciwu, górę tą nazwano Biskupią Górą. U jej podnóża rozpaliliśmy tradycyjne ognisko. Po spożyciu pozostałych produktów, odśpiewaniu naszego kaszubskiego hymnu i kilku innych piosenek udaliśmy się na Wieżycę (328,6) – najwyższą górę Niżu Europejskiego. Stamtąd, z wieży widokowej można podziwiać panoramę okolicy, na północ sięgającą aż do Kartuz. “Szczyt Wieżycy” to także nazwa leśnego rezerwatu przyrody. Powstał on w 1962 roku. Obecnie ma 33,59 ha powierzchni i chroni płat buczyny pomorskiej na morenie czołowej oraz  dość liczne gatunki rzadkich roślin. prawie cała trasa naszej wyprawy przebiegała także przez Kaszubski Park Krajobrazowy. Ze szczytu udaliśmy się do stacji kolejowej Wieżyca, skąd powróciliśmy do Gdańska. Wypadków i innych nieprzewidzianych zdażęń nie było. W niniejszym sprawozdaniu używam słowa Wierzyca w odniesieniu do rzeki a Wieżyca w odniesieniu do góry i miejscowości. Jest to pisownia GUGiK używana na mapie topograficznej 1:25 000.

Stanisław Biskup

24.10.2010 „Dworek Wybickich”

środa, Październik 27th, 2010
Kierownik  grupy:             Krzysztof Jarzęcki
Trasa:                               Skorzewo – Sikorzyno – jez. Kniewo
                                          – Krzeszna   
Długość trasy:                   13 km  
W imprezie  uczestniczyło  46 osób.

 

W ostatniej chwili nastąpiła zmiana kierownika trasy bo miał ją prowadzić Janusz Erchardt ale musiał kończyć malowanie szlaku rowerowego i dlatego kierownictwo przejął Krzysztof Jarzęcki.Pogoda tym razem nie dopisała bo na początek padał drobny deszczyk a później trochę wiało i z tego względu trzeba było szukać dobrego miejsca na ognisko. Humory jednak dopisywały i ta pogoda nie zakłóciła dobrego samopoczucia uczestników wycieczki.Frekwencja znów wzrosła o 10 osób i narazie zaczyna się zbliżać do 50-ciu (tak jak bywa co roku w miesiącach jesienno-zimowych). Po krótkim przywitaniu się uczestników wycieczki (niektórzy pojawili się po wielu miesiącach nieobecności) i zapoznaniu z przebiegiem trasy wyruszyliśmy w drogę.Droga prowadziła szeroką polną drogą do lasu w pobliżu Nowej Wsi Kościerskiej, gdzie napotkaliśmy dawny  trakt przygotowany pod trasę kolejową. Tym traktem, prowadzącym początkowo przez las a później otwarty teren wędrowaliśmy w kierunku Sikorzyna.Po drodze można było podziwiać okolicę  bo trakt prowadził na wysokim nasypie – był również jeden kamienny wiadukt, z którego zwisały niewielkie stalaktyty powstające od kilkudziesięciu lat istnienia wiaduktu.Doszliśmy do dworku Wybickich w Sikorzynie po dziesiątej, o której to porze otwierane jest muzeum. Ponieważ było nas dużo, zostaliśmy podzieleni na grupy i każda z grup z panią przewodnik wędrowała po odrestaurowanych salach dworku a później po terenach parku.W trakcie zwiedzania przeprowadziliśmy również rozmowę z obecnym właścicielem panem Zakrzewskim – konserwatorem zabytków z Gdańska, który przez 10 lat odbudowywał dworek a od 2008 roku udostępnił obiekt turystom.Według informacji przewodników dwór w Sikorzynie był gniazdem rodowym Wybickich i tam urodziły się wszystkie starsze siostry Józefa Wybickiego – twórcy Hymnu Narodowego. Sam Józef urodził się już w nowym majątku w Będominie, który oglądaliśmy na poprzedniej wycieczce.Obejrzeliśmy przed dworem wspaniały 300-letni dąb – pomnik przyrody, a także wędrowaliśmy po parkowym labiryncie, który został założony 10 lat temu. Sam park przedstawiał się pięknie w jesiennym ubarwieniu.Po zwiedzeniu obiektu (wstęp dla grup 8 zł) powędrowaliśmy przez piękny, kolorowy w tym czasie , pofałdowany teren najpierw nad dolinkę z bagnami i oczkami wodnymi a po przejściu przez szosę Szymbark – Gołubie do lasu i nad jezioro Kniewo.Przeszliśmy skarpą tuż przy jeziorze do szlaku czarnego i w nieco osłoniętym od wiatru miejscu rozpaliliśmy ognisko. Tam był godzinny odpoczynek z pieczeniem kiełbasek.Ostatni etap wycieczki to przejście obok „czarnych bagien”, gdzie fotograficy robili zdjęcia przyrodnicze i dalej na skraj wsi Potuły, skąd rozpościerała się fantastyczna panorama w kierunku niewidocznego jeziora Potulskiego i widocznej w głębi wsi Pierszczewo.Dalej już przejście między domkami rekreacyjnymi do stacji w Krzesznej – niestety kawiarnia „Marzanna” była zamknięta. Pełni wrażeń odjeżdżamy do domów o godz. 15,33.

Opracował; Krzysztof Jarzęcki

10.10.2010 „Szlak Wierzycy” odc. 9

środa, Październik 13th, 2010
Kierownik  grupy:           Krzysztof Jarzęcki
Trasa:                            Będomin – Rekownica – Kłobuczyno
                                         – Szymbark – Krzeszna 
Długość trasy:                   15 km  
W imprezie  uczestniczyło  35 osób.

 

W dniu imprezy była chyba najpiękniejsza jesienna pogoda jaką można sobie wymarzyć – słońce i piękne bezchmurne niebo. Mimo, że temperatura trochę ponad dziesięć stopni (rano był nawet spory szron) to w słońcu – a tak było cały czas – cieplutko. Trasa otwarta, tak że możliwość oglądania widoków nadzwyczajna.Rozpoczęliśmy wycieczkę pod pomnikiem Wybickiego, gdzie uczestnicy usłyszeli opis trasy, ciekawostki z terenu oraz historię Józefa Wybickiego – twórcy Hymnu Narodowego, związanego z Będominem ze względu na miejsce urodzenia.Po dojściu do dworu w Będominie okazało się, że muzeum Hymnu Narodowego otwarte będzie od godziny 10,00. My byliśmy tam około 9,00 i nie pozostało nam nic innego niż opis dworu z zewnątrz co zrobił nasz kolega Staszek Biskup. Pokazał również cały park podworski z jego pięknymi okazami pomników przyrody. Największy podziw wzbudził oczywiście olbrzymi dąb, który obejmowało 5 osób – tam też zrobiono najwięcej zdjęć.Po wyjściu z podwórza weszliśmy na polną drogę, która poprowadziła nas do wsi Rekownica, w której zajrzeliśmy do małego neogotyckiego kościoła z 1904 roku. Po drodze nasze zainteresowanie wzbudziła jakaś nowa budowla – okazało się, że jest to nowy budynek oczyszczalni ścieków dla Grabowa Kościerskiego i Rekownicy.Poza kościołem przeszliśmy nad Wierzycą a potem w górę rzeki. Przy przydrożnym krzyżu skręciliśmy w polną dróżkę , która doprowadziła nas na odkryty płaskowyż, skąd roztaczały się widoki na wszystkie strony. Tam przy małym bajorku rozpaliliśmy ognisko.Oczywiście przy ognisku kiełbaski a później śpiewy – część uczestników wylegiwała się i korzystała z ostatnich kąpieli słonecznych.Dalej ruszyliśmy w stronę doliny Wierzycy i przy jej skraju weszliśmy na następną wysoczyznę, skąd widać było cały masyw Wzgórz Szymbarskich , wieżę na Wieżycy i przekaźnik znajdujący się nieopodal.Po dotarciu do Kłobuczyna spotkaliśmy Andrzeja, który tu dojechał i teraz dyskutował z kobietami, handlującymi przy drodze grzybami. Dalej już w powiększonym składzie powędrowaliśmy do Szymbarka.W Szymbarku obejrzeliśmy miejsce pamięci i pomnik poświęcony Szymbarskim Zakładnikom z 1944 roku a następnie skorzystaliśmy z usług miejscowej restauracji „Wiejska”, która w przeszłości była domem parafialnym miejscowych katolików.   Ostatni etap wędrówki to odcinek żółtego szlaku z Szymbarka do Krzesznej również przez otwarte wzgórza – odwracamy się i ostatni raz spoglądamy na żółknące w promieniach słońca Wzgórza Szymbarskie z wystającą wieżą Wieżycy.Tym razem powrót był wcześniejszy niż zazwyczaj bo dzień już krótszy. Niestety kolejarze nie przewidzieli, że jeszcze turyści będą wędrować i trzeba było się upychać do jednego wagonu, który jechał. Całe szczęście, że część grupy pojechała autobusem PKS bo inaczej byłoby trudno wejść.

Opracował;
Krzysztof Jarzęcki

26.09.2010 „Wyprawa do Rzymu”

czwartek, Wrzesień 30th, 2010
Kierownik  grupy:   Andrzej Szmit
Trasa:         Miechucino – rez. Staniszewskie Błoto
                      – rez. Leśne Oczko – jez. Osuszyno –
                     Rzym – jez. Sianowskie – Sianowo – Garcz
 Długość trasy:   16 km  
 W imprezie  uczestniczyło  18 osób.

 Jak na początki jesieni pogoda była idealna dla turystyki pieszej – słonecznie i lekki wiaterek.Po informacji o Miechucinie ruszyliśmy w stronę rezerwatów. Na styku rezerwatu Staniszewskie Błoto i w pobliżu rezerwatu Leśne Oczko uczestnicy usłyszeli wiadomości o roślinach występujących w tych rezerwatach. Kolega Staszek – nasz klubowy botanik, pozostał aby wykonać serię zdjęć poszczególnym roślinom .Potem ruszyliśmy „na Rzym” nad jeziorem Osuszyno. U „bram Rzymu” siedliśmy na krótki popas, racząc się pięknymi widokami. Następnie udaliśmy się w stronę domku letniskowego kolegi Zbyszka nad jeziorem Sianowskim. Domek pięknie położony na stoku wzgórza z widokiem na całe jezioro, Sianowo i inne przyległe zabudowania.Tam zostało rozpalone ognisko. Przy okazji wizyty złożyliśmy życzenia urodzinowe gospodarzowi tego domku. Odśpiewaliśmy „100 lat” naszemu miłemu jubilatowi a jubilat poczęstował nas godnie różnymi napojami i zakąską do tego.Po wspaniałym przyjęciu udaliśmy się do Sianowa. Zabytkowy kościół był otwarty więc nie tylko usłyszeliśmy historię świątyni ale również o jej znaczeniu dla Kaszubów. Figura Madonny z XV wieku była zasłonięta.Z Sianowa poszliśmy dalej do Garcza. Trzeba zaznaczyć, że cała trasa była pięknymi widokami, które ukazywały nam czar ziemi kaszubskiej.W Garczu nasze klubowe małżeństwo „Gołębi” przyjęło nas w swoim domu kanapkami, ciastem, kawą i herbatą oraz napojem, który pozwalał to wszystko strawić. Po całym dniu tylu atrakcji udaliśmy się do domów.

 Opracował:
Andrzej Szmit

12.09.2010 „Uroki mniej znanych kaszubskich jezior” odc. 1

środa, Wrzesień 15th, 2010
Kierownik  grupy:   Krzysztof Jarzęcki 
Trasa:        Kościerzyna – jez. Kapliczne – jez. Wierzysko
                     – jez. Księże – jez. Okrężyce – jez. Osuszyno
                     – Sycowa Huta – jez. Sudomie – jez. Czarne
                     – jez. Mielno – Łubiana
Długość trasy:   18 km  
W imprezie  uczestniczyło  20 osób.

 Dzień był wyjątkowo piękny jak na wycieczkę w końcu lata. Słonecznie, bezwietrznie, temperatura około 20 stopni. Niestety zaskoczenie oczekiwało na nas w autobusie PKS kiedy dowiedzieliśmy się, że autobus nie dojedzie  do Wąglikowic a jedynie do Kościerzyny. Okazało się, że co innego podaje Internet a co innego rozkład jazdy PKS (podobnie trafiła grupa Bąbelków, z którymi jechaliśmy autobusem).Po krótkiej naradzie zdecydowaliśmy na odwrócenie kierunku wędrówki a jeszcze później o zmianie mety  na Łubianą. Cała wycieczka stała się improwizacją jednak na zakończenie okazało się to świetnym rozwiązaniem.Pierwszy postój nastąpił nad małym jeziorkiem Kaplicznym, które odzyskuje swój urok po latach kiedy było miejscem zrzutu ścieków. Dalej przez przysiółek Markubowo dotarliśmy do jeziora Wierzysko, przez które przepływa rzeka Wierzyca. Tu doszło do scysji z miejscowym gospodarzem o to, że na jego polu były zbierane grzyby (kanie).Po przejściu szosy Kościerzyna – Zblewo zeszliśmy nad jeziorko Księże nad którym znajduje się rezerwat „Czapliniec w Wierzysku”. Nie spotkaliśmy żadnej czapli ani miejsca ich bytowania nad jeziorem, być może było to w głębi rezerwatu. Po niewielkich perturbacjach związanych z wędrówką przez ogrodzone tereny działek w lesie dotarliśmy do malowniczego jeziorka Okrężyce a po chwili do pomnika leśników poległych w latach 1939 – 45. Pomnik postawiono w 1971 roku i składa się on z kilku ułożonych na sobie głazów, przed którymi znajduje się tablica z nazwiskami poległych.Tu nastąpiła dłuższa przerwa, przy okazji Hirek natrafił na grupę pięknych prawdziwków w krzakach dzikich róż nad brzegiem pobliskiego jeziora Osuszyno. Po odpoczynku ruszyliśmy dalej po drodze podziwiając kapliczkę z roku 1930 z tekstem „Ojcze nasz” po kaszubsku.Tu skręciliśmy w las, wiele osób korzystało z okazji by nazbierać grzybów. Kierownik trasy miał obowiązek pilnować trasy na mapie a za to uczestniczki zaopatrywały go w zbierane grzyby.Po przejściu lasu dotarliśmy do Sycowej Huty i przy przesmyku jezior Żółnowo i Mielnica napotkaliśmy piękny okaz nadrzewnego grzyba – żółcienia siarkowego, jak to sprecyzował nasz klubowy botanik Staszek Biskup.Wkrótce dotarliśmy do Ośrodka Wczasowego „Kormoran” gdzie nastąpiła przerwa na śniadanie i wypoczynek przy piwie. Rzut oka na jezioro Sudomie , nad którym jest „Kormoran” a potem ruszamy dalej nad pięknie położone jeziorko Czarne  a potem nad jezioro Mielno.Tu na polanie rozpaliliśmy ognisko gdzie pieczono kiełbaski (a niektórzy szaszłyki z  polędwiczek).  Inni rozłożyli się i korzystali z promieni słonecznych.Po ugaszeniu ogniska i zasypaniu resztek ziemią ruszyliśmy na końcowy odcinek do Łubiany. Tam w pobliskiej pizzerii doczekaliśmy przyjazdu pociągu, którym odjechaliśmy do domów w Gdańsku i Gdyni.

 Opracował:
Krzysztof Jarzęcki

29.08.2010 „Szlak rzeki Wierzycy” odc. 8

czwartek, Wrzesień 2nd, 2010
Kierownik  grupy:   Mieczysław Zięba
Trasa:        Będomin – Zielenin – Wielki Klińcz – Gościeradz
                     – jez. Wierzysko – Sarnowy – jez. Małe Oczko
                     – Małe Stawiska – Nowa Kiszewa
Długość trasy:   21 km  
W imprezie  uczestniczyło  20 osób. 

Tym razem już nie było pięknej, ciepłej pogody w ostatni weekend wakacji. Wyjeżdżając z Gdańska jeszcze popadywało ale już na trasie było słonecznie.Rozpoczynamy wędrówkę na przystanku PKS Będomin i ruszamy szosą w kierunku Kościerzyny, wkrótce przekraczamy pierwszy raz rzekę Wierzycę i skręcamy na polną drogę by dojść do pojedynczych zabudowań Zielenina. W dolinie przekraczamy Wierzycę drugi raz i wkraczamy na leśną drogę prowadzącą do Wielkiego Klińcza. Przed wsią dochodzimy do nieczynnej linii kolejowej, z której znikły już tory. Przechodzimy przez most, dochodzimy polną drogą do sklepu gdzie następuje pierwsza przerwa na posiłek na znajdujących się tu ławkach.Po przerwie przechodzimy przez Wielki Klińcz, mijamy szkołę i ruszamy na zachód drogą początkowo asfaltową, później szutrową. Przecinamy linię kolejową Kościerzyna – Bąk i wchodzimy w las.Wkrótce dochodzimy do mostu na Wierzycy, którą przechodzimy po raz trzeci. Leśną drogą docieramy w pobliże jeziora Wierzysko, z którego wypływa Wierzyca.Tu następuje kolejna przerwa.Skręcamy na południe, przechodzimy obok pojedynczych zabudowań położonych między Wierzycą i lasem i dochodzimy do asfaltowej drogi. Przecinamy ją i dalej szutrową drogi dochodzimy do wsi Sarnowy obok kolejnego mostu na Wierzycy.Przecinamy szosę Kościerzyna – Zblewo , w lesie wędrujemy drogą równolegle do torów kolejowych Kościerzyna – Bąk i dochodzimy do pięknego zakątka – jeziorka Małe Oczko.     Tu na pomoście i sąsiednich ławeczkach następuje kolejna przerwa z wygrzewaniem się w pełnym słońcu.Po przerwie wędrujemy wzdłuż pobliskiego jeziora Zakrzewie, dalej na skraju lasu napotykamy miejsce po wycince lasu nad uroczym jeziorkiem, na którym pływała cała masa grzybieni białych (lilii wodnych, nenufarów).W takim cudownym miejscu Mietek rozpalił ognisko  – pierwsze po letnim okresie.Przy ognisku oczywiście pieczenie kiełbasek oraz jednego szaszłyka z polędwicy (mojego).Odpoczynek trwał długo ze względu na dobrą pogodę i odległy termin odjazdu autobusu.Jednak trzeba było ruszać dalej i początkowo leśną a potem polną drogą wędrowaliśmy do Nowej Kiszewy, mijając po drodze pojedyncze gospodarstwa.W Nowej Kiszewie po raz czwarty przekroczyliśmy Wierzycę obok znajdującego się tam tartaku napędzanego wodą.Wychodzimy obok sklepu i grilla, które odwiedzaliśmy przed miesiącem. Tu również odpoczynek trwał długo bo odjechaliśmy dopiero o godz. 18,43. Po przesiadce w Kościerzynie dojechaliśmy do Gdańska o godz. 21,00 wykorzystując w pełni cały, piękny dzień.

 Opracował:
Krzysztof Jarzęcki

15.08.2010 ” Akwedukt Fojutowo “

czwartek, Sierpień 19th, 2010
Kierownik  grupy:   Katarzyna Szymańska
Trasa:        Rytel – Wielki Kanał Brdy – Fojutowo – Łosiny 
                      – rezerwat Cisy nad Czerską Strugą – jez. Świdno
                      – cmentarz wojskowy z I wojny – Czersk 
Długość trasy:   23 km  
W imprezie  uczestniczyło  16 osób.

 Kolejna wycieczka z piękną, słoneczną pogodą. Startujemy z przystanku Rytel Wieś, robimy zaopatrzenie w napoje w najbliższym sklepie i ruszamy na trasę zielonym szlakiem. Po przejściu tzw. berlinki droga prowadziła niestety asfaltową drogą tuż przy korycie Wielkiego Kanału Brdy aż do mostu obok gajówki Uboga – drogę urozmaicało zbieranie grzybów rosnących na obrzeżu kanału. Tu na moście nastąpiła przerwa na posiłek – w międzyczasie urwał się Wiesiek, który postanowił zbierać grzyby na trasie do Czerska.Po śniadaniu ruszyliśmy już leśną dróżką wzdłuż Kanału mijając się co rusz z płynącymi kajakarzami. Dotarliśmy do mostu nad kanałem i przeszliśmy do akweduktu Fojutowo, który jest największym akweduktem w Polsce. Różnica poziomów między  Kanałem Brdy a Czerską Strugą, z którą się krzyżuje, wynosi 10 m zaś długość przepustu wynosi ponad 60 m.Zarówno Kanał Brdy jak i akwedukt wybudowano w latach 1845 – 49 dla nawadniania łąk na potrzeby  wojska pruskiego.  Obecnie obiekt jest zwiedzany przez tłumy turystów.Niedaleko samego akweduktu wybudowano olbrzymi kompleks gastronomiczny z parkingami i przystanią dla kajaków. Tu nasza grupa zażywała odpoczynku połączonego z posiłkiem własnym lub zakupionym.Po nabraniu sił do dalszej wędrówki wyruszyliśmy na trasę odchodząc od zielonego szlaku turystycznego. Trasa wiodła drogami leśnymi i polnymi najpierw do mostu na Czerskiej Strudze by dojść do wsi Łosiny. We wsi weszliśmy na mało czytelny szlak „Partyzantów AK”, którym lasami wzdłuż doliny Czerskiej Strugi doszliśmy najpierw do leśniczówki Lipce a potem do ogrodzonego płotem rezerwatu „Cisy nad Czerską Strugą”. Przy bramie wejściowej zapoznaliśmy się z tablicami informacyjnymi dotyczącymi chronionych drzew.Wkrótce za rezerwatem doszliśmy do jeziora Świdno położonego przy szosie Czersk – Tuchola.Tu korzystając z dobrej pogody nastąpiła przerwa połączona z kąpielą. W tym miejscu uczciliśmy też imieniny naszej koleżanki Marzeny.Od jeziora przez rozległe leśne tereny dotarliśmy do olbrzymiego cmentarza wojskowego z lat 1914 – 17, położonego w lesie przy drodze z Łukowa do Czerska..Był to cmentarz 4500 jeńców rosyjskich z pobliskiego obozu jenieckiego.Pośrodku lasu krzyży znajduje się kamienny obelisk z napisem wykonanym cyrylicą. Cmentarz nie jest ogrodzony, pozostały tylko dawne słupki ogrodzeniowe. Jest jedynie brama wejściowa z prawosławnymi krzyżami i tablicą informacyjną. Pozostawił wielkie wrażenie swoim ogromem i brakiem wiadomości o swojej historii.Wkrótce dotarliśmy do Czerska gdzie spotkaliśmy się z grzybiarzem Wiesiem. Stąd zatłoczonymi, nagrzanymi pociągami, z przesiadką w Tczewie , dotarliśmy do Trójmiasta.

Opracował:
Krzysztof Jarzęcki

01.08.2010 „Szlak Wierzycy” odc. 7

piątek, Sierpień 6th, 2010
Kierownik  grupy:   Krzysztof Jarzęcki
Trasa:        Kaliska – Płociczno – jez. Chwarzno
                  – jez. Długie – jez. Czerlonko – Bartoszylas
                  – Stary Bukowiec – Nowy Bukowiec
                  – Nowa Kiszewa
Długość trasy:   23 km  
 W imprezie  uczestniczyło  15 osób.

 Pogoda piękna, słonecznie chociaż nie jest upalnie – akurat dobrze do wędrówek.Po wyjściu z Kalisk wędrujemy duktem leśnym do małej wśródleśnej wsi Płociczno. Tu zatrzymujemy się na odpoczynek nad jeziorem w środku wsi. Część  spożywa śniadanie, inni odpoczywają a Mirek wskoczył do wody zażywając  kąpieli.Po odpoczynku ruszamy dalej – ponieważ na trasie do Chwarzna pojawiła się asfaltowa droga więc zmieniliśmy przebieg wędrówki i poszliśmy dalej przez Okoninki. Dzięki temu wędrowaliśmy nadal spokojną leśną drogą. Po minięciu jez. Chwarzno obok przydrożnej kapliczki nastąpiło rozdzielenie grupy – cztery osoby, które nie miały czasu aby wędrować aż do zmierzchu (bo był tylko jeden powrotny autobus o godz. 18,42)  poszły do Starej Kiszewy. Reszta tzn. 11 osób powędrowała dalej założoną trasą.Przez pola wśród dojrzewających zbóż widząc niedaleką panoramę Starej Kiszewy dotarliśmy do jeziora Długiego, mając na uwadze możliwość kąpieli. Niestety kąpielisko było zajęte przez hałaśliwą młodzież stąd decyzja o przejściu nad następne jezioro.Wkrótce doszliśmy na przesmyk między dwoma leśnymi jeziorkami – Popówko i Czerlonko. Pierwsze z nich nie miało dobrego miejsca do kąpieli natomiast Czerlonko miało dogodne dojście  i piaszczyste dno. Tu więc zatrzymaliśmy się na kąpiel. Woda była zimna ale jednocześnie odświeżająca. Ci co się nie kąpali podziwiali pływających.Dalsza wędrówka to  spojrzenie na zarośnięte jez. Krąg oraz jego połączenie z niedaleką Wierzycą. W Bartoszymlesie podziwiamy ładnie zagospodarowane tereny sportowe z boiskami – widać było ślady miejscowych uroczystości.Przechodzimy przez most na Wierzycy i zatrzymujemy się przy sklepie by spożyć co nieco popijając chłodne napoje. Dalsza wędrówka początkowo lasem a potem drogą pośród pól do sąsiedniej wsi Stary Bukowiec. Odpoczywamy obok starego młyna i rozlewiska  Wierzycy.Przejście do Nowego Bukowca już otwartym terenem w pobliżu doliny rzeki natomiast dalej już przez las do  Nowej Kiszewy. Tu w oczekiwaniu na autobus PKS ostatni posiłek przy znajdującym się tam grillu. Po przesiadce w Kościerzynie część osób pojechała do Gdyni pociągiem zaś pozostali dotarli do Gdańska ok. godz. 21,00.

 Opracował:
Krzysztof Jarzęcki

10-24.07.2010 „51 Ogólnopolski Wysokokwalifikowany Rajd Pieszy–Grunwald 2010”

środa, Sierpień 4th, 2010
 
Kierownik  grupy:   Hania Śliwa-Wielesiuk
Trasa:                           Giżycko – Kruklanki – Stręgielek
                                        – Mamerki – Radzieje – Giżycko
                                        – Skorupki – Kamień – Galindia
                                        – Popielno – Ukta – spływ Krutynią
                                        – Kadzidłowo – Krutyń – Zgon – Babięta
                                        – Bieńki – Sorkwity
                                        (trasa nr 4 – Wielkie Jeziora Mazurskie)
 Długość trasy:          288 km   
W imprezie z Klubu uczestniczyło     21 osób.

 W  pociągu jadącym do Giżycka udało się zająć miejsca siedzące dzięki części naszych uczestników, którzy wsiedli w Gdyni. Pociąg był wypełniony do ostatniego miejsca stąd część naszych bagaży trzeba było lokować po innych przedziałach (a bagaży mieliśmy co niemiara !).W Giżycku na dworcu oczekiwał na nas jeden z kierowników trasy – Paweł „Czarny”, który zabrał nasze ciężkie bagaże na miejsce zbiórki w Wilkasach. My w małych grupach zwiedzaliśmy Giżycko a po zjedzeniu obiadu ruszyliśmy do Wilkasów. Na polu namiotowym spotkaliśmy Kasię z Alą, które dojechały samochodem. Pod wieczór dojechał innym pociągiem Hirek. Ponieważ było gorąco dużo czasu spędzaliśmy w kąpieli w jeziorze Niegocin.Wieczorem w barze obejrzeliśmy transmisję meczu o 3 miejsce na MŚ w piłce nożnej.

11.07. – rozpoczynamy pierwszy dzień wędrówki. Panuje upał więc wybieramy nieco inny wariant trasy – szosą przez Kożuchy i Upałty Małe do Kruklanek, jedynie Janusz poszedł założoną trasą szlakiem niebieskim. Spotkanie nastąpiło koło sklepu w Upałtach.  Wygraliśmy na tym, bo szliśmy cały czas w cieniu drzew a Janusz w większości otwartym  polem.Dalej wędrowaliśmy razem, po drodze kąpiel w jez. Kruklińskim. Namioty rozbijamy w Kruklankach nad jez. Gołdopiwo  przy gminnej plaży. Wieczorem wyruszamy do centrum, aby w smażalni ryb obejrzeć finałowy mecz MŚ.

12.07. – wzdłuż jez. Gołdopiwo wędrujemy  oglądając piękne widoki. Na północnym krańcu jeziora dochodzimy do śluzy Przerwanki liczącej sobie blisko 100 lat a niedaleko za nią spotykamy pierwszy z betonowych schronów z czasów II wojny. Idziemy do Pozezdrza w niemiłosiernym upale , na jezdni roztopiony asfalt lepi się do butów. Tu robimy zakupy i wyruszamy w las. Po drodze podziwiamy olbrzymi bunkier Himmlera. Idziemy niebieskim szlakiem, po chwili orientujemy się, że przebiega on inaczej niż pokazuje mapa. Polegając na własnej intuicji zostawiamy szlak i wędrujemy na azymut, aby znaleźć mały mostek na rzece Sapinie. Udało się i niedługo dochodzimy do Stręgielka -  bazy sportowej nad jez. Stręgiel. Potem okaże się, że wyznakowano dwa szlaki niebieskie w tym rejonie i dlatego wiele osób miało problemy z dotarciem na metę. Wieczorem kąpiel jeziorze oraz spotkanie pod wiatą przy herbatce  lecz chmary komarów nie pozwalały na dłuższe rozmowy.

13.07. – po dojściu do „nieszczęsnego” mostku wędrujemy dalej szlakiem niebieskim do wsi Ogonki. Tu następuje kąpiel w jez. Święcajty a następnie część osób decyduje się na jazdę busem do Węgorzewa, aby nie iść asfaltem. W Węgorzewie oglądamy okolice zamku (w remoncie) oraz port jachtowy . W muzeum obejrzeliśmy wystawę obrazującą historię Żydów  z tych terenów. Po smacznym obiedzie w klimatyzowanej karczmie ruszyliśmy czerwonym szlakiem w kierunku Zwierzynieckiego Rogu, gdzie obok tawerny była kolejna kąpiel tym razem w jez. Mamry. Pod wieczór dotarliśmy do Mamerek nad kanałem Mazurskim. Tu nastąpiła zmiana pogody , zaczął wiać silny wiatr i padać deszcz.

14.07. – od rana pada deszcz, wychodzimy w pelerynach. Najpierw zwiedzamy jeden z najlepiej zachowanych kompleksów niezniszczonych bunkrów niemieckich – Kwaterę Główną Niemieckich Wojsk Lądowych. Z latarkami wędrujemy po licznych zakamarkach w labiryncie bunkrów, wchodzimy też na wieżę widokową znajdującą się na największym bunkrze. Niestety ciągle padający deszcz uniemożliwia spokojne podziwianie obiektów. Część osób decyduje się na jazdę autobusem zaś reszta wędruje pieszo przez Sztynort podziwiając piękny pałac Lehndorffów oraz wspaniały port jachtowy. W Radziejach biwak zorganizowano za wsią w pobliżu cmentarza. Ponieważ pogoda się poprawiła niektórzy powędrowali nad pobliskie jez. Dobskie celem kąpieli.

15.07. – część osób rusza na trasę do Giżycka natomiast część korzystając z bliskości wybiera się do Gierłoża oraz Kętrzyna. W Gierłożu z przewodnikiem można było obejrzeć byłą kwaterę Hitlera czyli tzw. Wilczy Szaniec natomiast w Kętrzynie dawny zamek krzyżacki, gotycki kościół św. Jerzego, dawną lożę masońską oraz eklektyczny budynek ratusza.  Większość powędrowała czerwonym szlakiem do Doby gdzie podziwiano rzeźby w drewnie wykonane przez miejscowego rzeźbiarza a następnie nad jez. Dejguny i do Wilkas. W Wilkasach w słońcu termometr wskazuje 47 stopni. Szybko do jeziora.

16.07. – znów część osób rusza szlakiem czerwonym do Rynu. Natomiast pozostali jadą tam „wesołym”  autobusem (z muzyką Disco Polo). W Rynie zwiedzamy z przewodnikiem zamek krzyżacki odbudowany w latach 2002 – 2006 przez miejscowych biznesmenów. Na podzamczu można się było zaopatrzyć w regionalne sery, nalewki, ciasta itd.  Obejrzeliśmy z zewnątrz zabytkowy wiatrak znajdujący się za cmentarzem na wzgórzu (niestety w złym stanie). Po obiedzie całą grupą wędrowaliśmy szlakiem czerwonym do Skorupek nad jez. Tałty.Tu wieczorem między namiotami odbyło się spotkanie z okazji urodzin Mietka Zięby. Spotkanie zaszczycił również nasz pierwszy kierownik Paweł „Biały”. Późnym wieczorem dziewczyny zorganizowały „nagą” kąpiel – podobno byli też podglądacze.

17.07. – nadal gorąco więc po drodze w Tałtach nad jez. Tałty kolejna kąpiel na plaży gminnej a potem wędrówka asfaltową drogą do Mikołajek. Tu po zwiedzeniu miasta, obejrzeniu „Króla Sielaw”, po obiedzie (smażone sielawy) i  po zrobieniu zakupów w dalszą podróż udaliśmy się statkiem „Odylia”. W Kamieniu rozbiliśmy namioty na dwóch polanach a zaraz potem kąpiel w jez. Bełdany. Po południu przyjechał Marek Trzcinka po obejrzeniu inscenizacji bitwy grunwaldzkiej.

18.07. – nie zwijamy namiotów i ruszamy do Galindii – miejsca gdzie od 10 lat rekonstruuje się osadę plemienia Galindów. Oglądamy cały półwysep z mnóstwem drewnianych rzeźb, słuchamy prelekcji a następnie ruszamy do Wierzby. Tu przeprawiliśmy się promem na drugi brzeg a następnie dotarliśmy do Popielna gdzie znajduje się Stacja Hodowli Zwierząt PAN. Tu z przewodnikiem obejrzeliśmy najpierw muzeum a następnie hodowlę konika polskiego, bobra, jelenia i żubronia (krzyżówki bizona, żubra i krowy). Powrót dla części statkiem a dla części promem i pieszo. Po południu tradycyjnie kąpiel w jeziorze.

19.07.- nie zwijamy namiotów bo mamy w programie spływ kajakowy Krutynią.Rano wędrujemy przez rezerwat Krutyni do Ukty, gdzie w stanicy wodnej wsiadamy w kajaki . Płyniemy 15 km wijącą się meandrami rzeką mijając całe rodziny łabędzi czy kaczek, podziwiając uroczyska pełne zieleni i kwiatów wodnych. Po drodze mijaliśmy wypełnione pływającymi roślinami jez. Gardyńskie. W Iznocie była niewielka przerwa a potem wpłynęliśmy na jez. Bełdany by dopłynąć do Kamienia. Tu kąpiel w jeziorze a potem wieczorne spotkanie przy „herbatce”.

20.07. – Marek rano wyjeżdża zabierając ze sobą Gerdę, która ma pewne dolegliwości zdrowotne. Reszta wyrusza na trasę – jedni przez Wojnowo a inni przez Kadzidłowo do Zgonu.W Kadzidłowie zwiedzamy park dzikich zwierząt i odpoczywamy w oberży „Pod psem” znajdującej się w starej mazurskiej chacie. Dalej przez rezerwat Krutyni docieramy do Krutynia, gdzie w karczmie „Zacisze” nad rzeką Krutynią spożywamy świetny obiad. Po chwili odpoczynku nad rzeką wędrujemy dalej. Najpierw odwiedzamy rezerwat Zakręt z pomnikowymi dębami  i dystroficznymi jeziorkami a następnie wędrujemy wzdłuż jez. Mokrego do kolejnego rezerwatu Królewskiej Sosny. Tu podziwiamy pomnikową, obumarłą w 1973r. sosnę oraz pomnikowy dąb. Zmęczeni docieramy do stanicy wodnej w Zgonie

21.07. – od Zgonu wędrować  będziemy  już szlakiem niebieskim do samych Sorkwit. Tego dnia docieramy najpierw do Spychowa, gdzie znajduje się muzeum leśnictwa a potem nad jezioro Zyzdrój Mały na kąpiel. Przecinamy widoczne w lesie umocnienia linii Hindenburga a następnie przez lasy docieramy do stanicy wodnej Babięta nad Babiecką Strugą na kajakowym szlaku rzeki Krutyni. Kąpiel tym razem w rzece.

22.07. – z Babięt trasa prowadzi lasami najpierw na przesmyk między jeziorami Krawno i Krawienko z mostkiem naprawionym przez kierownictwo trasy (wytrzymałość mostka sprawdzał  Andrzej)  a następnie nad jezioro Gant. Tu przy pomoście kolejna kąpiel. Dalej przejście nad jezioro Białe do stanicy wodnej Bieńki.

23.07. – rano wykonujemy wspólne zdjęcie z kierownikiem trasy w koszulkach klubowych na pomoście nad jeziorem. Najpierw otwartym terenem dochodzimy do Głogna a potem lasem na skraj rezerwatu faunistycznego Piłaki i do jeziora Piłakno. Tu oczekiwana kąpiel a potem wędrówka wzdłuż jeziora do Borowskiego Lasu, gdzie w ośrodku wczasowym „Pod dębami” odpoczywaliśmy przy regionalnych piwach. Potem wyjście na szosę i asfaltową drogą w pełnym słońcu (nadal upalnie) trudna wędrówka do Sorkwit. Przy tablicy drogowej  z napisem „Sorkwity” robimy pamiątkowe zdjęcie z uczuciem ulgi, że to już koniec. Przechodzimy obok zabytkowego parku i pałacu by dotrzeć do stanicy wodnej położonej nad jeziorem Lampackim na początku wodnego szlaku rzeki Krutyni. Tu wszyscy uczestnicy w koszulkach rajdowych stają do wspólnego, pamiątkowego zdjęcia i odbywa się ostatnia odprawa.

24.07. -  pogoda się psuje, zwijamy mokre namioty. W godzinach rannych ja i Hirek odjeżdżamy autobusem do Gdańska. Natomiast wszyscy pozostali zostali przewiezieni nad jez. Krzywe do Olsztyna, gdzie odbyło się formalne zakończenie 51 OWRP dla wszystkich tras.

  Opracował:
Krzysztof Jarzęcki