‘sprawozdania z wycieczek’

26.09.2010 „Wyprawa do Rzymu”

czwartek, Wrzesień 30th, 2010
Kierownik  grupy:   Andrzej Szmit
Trasa:         Miechucino – rez. Staniszewskie Błoto
                      – rez. Leśne Oczko – jez. Osuszyno –
                     Rzym – jez. Sianowskie – Sianowo – Garcz
 Długość trasy:   16 km  
 W imprezie  uczestniczyło  18 osób.

 Jak na początki jesieni pogoda była idealna dla turystyki pieszej – słonecznie i lekki wiaterek.Po informacji o Miechucinie ruszyliśmy w stronę rezerwatów. Na styku rezerwatu Staniszewskie Błoto i w pobliżu rezerwatu Leśne Oczko uczestnicy usłyszeli wiadomości o roślinach występujących w tych rezerwatach. Kolega Staszek – nasz klubowy botanik, pozostał aby wykonać serię zdjęć poszczególnym roślinom .Potem ruszyliśmy „na Rzym” nad jeziorem Osuszyno. U „bram Rzymu” siedliśmy na krótki popas, racząc się pięknymi widokami. Następnie udaliśmy się w stronę domku letniskowego kolegi Zbyszka nad jeziorem Sianowskim. Domek pięknie położony na stoku wzgórza z widokiem na całe jezioro, Sianowo i inne przyległe zabudowania.Tam zostało rozpalone ognisko. Przy okazji wizyty złożyliśmy życzenia urodzinowe gospodarzowi tego domku. Odśpiewaliśmy „100 lat” naszemu miłemu jubilatowi a jubilat poczęstował nas godnie różnymi napojami i zakąską do tego.Po wspaniałym przyjęciu udaliśmy się do Sianowa. Zabytkowy kościół był otwarty więc nie tylko usłyszeliśmy historię świątyni ale również o jej znaczeniu dla Kaszubów. Figura Madonny z XV wieku była zasłonięta.Z Sianowa poszliśmy dalej do Garcza. Trzeba zaznaczyć, że cała trasa była pięknymi widokami, które ukazywały nam czar ziemi kaszubskiej.W Garczu nasze klubowe małżeństwo „Gołębi” przyjęło nas w swoim domu kanapkami, ciastem, kawą i herbatą oraz napojem, który pozwalał to wszystko strawić. Po całym dniu tylu atrakcji udaliśmy się do domów.

 Opracował:
Andrzej Szmit

12.09.2010 „Uroki mniej znanych kaszubskich jezior” odc. 1

środa, Wrzesień 15th, 2010
Kierownik  grupy:   Krzysztof Jarzęcki 
Trasa:        Kościerzyna – jez. Kapliczne – jez. Wierzysko
                     – jez. Księże – jez. Okrężyce – jez. Osuszyno
                     – Sycowa Huta – jez. Sudomie – jez. Czarne
                     – jez. Mielno – Łubiana
Długość trasy:   18 km  
W imprezie  uczestniczyło  20 osób.

 Dzień był wyjątkowo piękny jak na wycieczkę w końcu lata. Słonecznie, bezwietrznie, temperatura około 20 stopni. Niestety zaskoczenie oczekiwało na nas w autobusie PKS kiedy dowiedzieliśmy się, że autobus nie dojedzie  do Wąglikowic a jedynie do Kościerzyny. Okazało się, że co innego podaje Internet a co innego rozkład jazdy PKS (podobnie trafiła grupa Bąbelków, z którymi jechaliśmy autobusem).Po krótkiej naradzie zdecydowaliśmy na odwrócenie kierunku wędrówki a jeszcze później o zmianie mety  na Łubianą. Cała wycieczka stała się improwizacją jednak na zakończenie okazało się to świetnym rozwiązaniem.Pierwszy postój nastąpił nad małym jeziorkiem Kaplicznym, które odzyskuje swój urok po latach kiedy było miejscem zrzutu ścieków. Dalej przez przysiółek Markubowo dotarliśmy do jeziora Wierzysko, przez które przepływa rzeka Wierzyca. Tu doszło do scysji z miejscowym gospodarzem o to, że na jego polu były zbierane grzyby (kanie).Po przejściu szosy Kościerzyna – Zblewo zeszliśmy nad jeziorko Księże nad którym znajduje się rezerwat „Czapliniec w Wierzysku”. Nie spotkaliśmy żadnej czapli ani miejsca ich bytowania nad jeziorem, być może było to w głębi rezerwatu. Po niewielkich perturbacjach związanych z wędrówką przez ogrodzone tereny działek w lesie dotarliśmy do malowniczego jeziorka Okrężyce a po chwili do pomnika leśników poległych w latach 1939 – 45. Pomnik postawiono w 1971 roku i składa się on z kilku ułożonych na sobie głazów, przed którymi znajduje się tablica z nazwiskami poległych.Tu nastąpiła dłuższa przerwa, przy okazji Hirek natrafił na grupę pięknych prawdziwków w krzakach dzikich róż nad brzegiem pobliskiego jeziora Osuszyno. Po odpoczynku ruszyliśmy dalej po drodze podziwiając kapliczkę z roku 1930 z tekstem „Ojcze nasz” po kaszubsku.Tu skręciliśmy w las, wiele osób korzystało z okazji by nazbierać grzybów. Kierownik trasy miał obowiązek pilnować trasy na mapie a za to uczestniczki zaopatrywały go w zbierane grzyby.Po przejściu lasu dotarliśmy do Sycowej Huty i przy przesmyku jezior Żółnowo i Mielnica napotkaliśmy piękny okaz nadrzewnego grzyba – żółcienia siarkowego, jak to sprecyzował nasz klubowy botanik Staszek Biskup.Wkrótce dotarliśmy do Ośrodka Wczasowego „Kormoran” gdzie nastąpiła przerwa na śniadanie i wypoczynek przy piwie. Rzut oka na jezioro Sudomie , nad którym jest „Kormoran” a potem ruszamy dalej nad pięknie położone jeziorko Czarne  a potem nad jezioro Mielno.Tu na polanie rozpaliliśmy ognisko gdzie pieczono kiełbaski (a niektórzy szaszłyki z  polędwiczek).  Inni rozłożyli się i korzystali z promieni słonecznych.Po ugaszeniu ogniska i zasypaniu resztek ziemią ruszyliśmy na końcowy odcinek do Łubiany. Tam w pobliskiej pizzerii doczekaliśmy przyjazdu pociągu, którym odjechaliśmy do domów w Gdańsku i Gdyni.

 Opracował:
Krzysztof Jarzęcki

29.08.2010 „Szlak rzeki Wierzycy” odc. 8

czwartek, Wrzesień 2nd, 2010
Kierownik  grupy:   Mieczysław Zięba
Trasa:        Będomin – Zielenin – Wielki Klińcz – Gościeradz
                     – jez. Wierzysko – Sarnowy – jez. Małe Oczko
                     – Małe Stawiska – Nowa Kiszewa
Długość trasy:   21 km  
W imprezie  uczestniczyło  20 osób. 

Tym razem już nie było pięknej, ciepłej pogody w ostatni weekend wakacji. Wyjeżdżając z Gdańska jeszcze popadywało ale już na trasie było słonecznie.Rozpoczynamy wędrówkę na przystanku PKS Będomin i ruszamy szosą w kierunku Kościerzyny, wkrótce przekraczamy pierwszy raz rzekę Wierzycę i skręcamy na polną drogę by dojść do pojedynczych zabudowań Zielenina. W dolinie przekraczamy Wierzycę drugi raz i wkraczamy na leśną drogę prowadzącą do Wielkiego Klińcza. Przed wsią dochodzimy do nieczynnej linii kolejowej, z której znikły już tory. Przechodzimy przez most, dochodzimy polną drogą do sklepu gdzie następuje pierwsza przerwa na posiłek na znajdujących się tu ławkach.Po przerwie przechodzimy przez Wielki Klińcz, mijamy szkołę i ruszamy na zachód drogą początkowo asfaltową, później szutrową. Przecinamy linię kolejową Kościerzyna – Bąk i wchodzimy w las.Wkrótce dochodzimy do mostu na Wierzycy, którą przechodzimy po raz trzeci. Leśną drogą docieramy w pobliże jeziora Wierzysko, z którego wypływa Wierzyca.Tu następuje kolejna przerwa.Skręcamy na południe, przechodzimy obok pojedynczych zabudowań położonych między Wierzycą i lasem i dochodzimy do asfaltowej drogi. Przecinamy ją i dalej szutrową drogi dochodzimy do wsi Sarnowy obok kolejnego mostu na Wierzycy.Przecinamy szosę Kościerzyna – Zblewo , w lesie wędrujemy drogą równolegle do torów kolejowych Kościerzyna – Bąk i dochodzimy do pięknego zakątka – jeziorka Małe Oczko.     Tu na pomoście i sąsiednich ławeczkach następuje kolejna przerwa z wygrzewaniem się w pełnym słońcu.Po przerwie wędrujemy wzdłuż pobliskiego jeziora Zakrzewie, dalej na skraju lasu napotykamy miejsce po wycince lasu nad uroczym jeziorkiem, na którym pływała cała masa grzybieni białych (lilii wodnych, nenufarów).W takim cudownym miejscu Mietek rozpalił ognisko  – pierwsze po letnim okresie.Przy ognisku oczywiście pieczenie kiełbasek oraz jednego szaszłyka z polędwicy (mojego).Odpoczynek trwał długo ze względu na dobrą pogodę i odległy termin odjazdu autobusu.Jednak trzeba było ruszać dalej i początkowo leśną a potem polną drogą wędrowaliśmy do Nowej Kiszewy, mijając po drodze pojedyncze gospodarstwa.W Nowej Kiszewie po raz czwarty przekroczyliśmy Wierzycę obok znajdującego się tam tartaku napędzanego wodą.Wychodzimy obok sklepu i grilla, które odwiedzaliśmy przed miesiącem. Tu również odpoczynek trwał długo bo odjechaliśmy dopiero o godz. 18,43. Po przesiadce w Kościerzynie dojechaliśmy do Gdańska o godz. 21,00 wykorzystując w pełni cały, piękny dzień.

 Opracował:
Krzysztof Jarzęcki

15.08.2010 ” Akwedukt Fojutowo “

czwartek, Sierpień 19th, 2010
Kierownik  grupy:   Katarzyna Szymańska
Trasa:        Rytel – Wielki Kanał Brdy – Fojutowo – Łosiny 
                      – rezerwat Cisy nad Czerską Strugą – jez. Świdno
                      – cmentarz wojskowy z I wojny – Czersk 
Długość trasy:   23 km  
W imprezie  uczestniczyło  16 osób.

 Kolejna wycieczka z piękną, słoneczną pogodą. Startujemy z przystanku Rytel Wieś, robimy zaopatrzenie w napoje w najbliższym sklepie i ruszamy na trasę zielonym szlakiem. Po przejściu tzw. berlinki droga prowadziła niestety asfaltową drogą tuż przy korycie Wielkiego Kanału Brdy aż do mostu obok gajówki Uboga – drogę urozmaicało zbieranie grzybów rosnących na obrzeżu kanału. Tu na moście nastąpiła przerwa na posiłek – w międzyczasie urwał się Wiesiek, który postanowił zbierać grzyby na trasie do Czerska.Po śniadaniu ruszyliśmy już leśną dróżką wzdłuż Kanału mijając się co rusz z płynącymi kajakarzami. Dotarliśmy do mostu nad kanałem i przeszliśmy do akweduktu Fojutowo, który jest największym akweduktem w Polsce. Różnica poziomów między  Kanałem Brdy a Czerską Strugą, z którą się krzyżuje, wynosi 10 m zaś długość przepustu wynosi ponad 60 m.Zarówno Kanał Brdy jak i akwedukt wybudowano w latach 1845 – 49 dla nawadniania łąk na potrzeby  wojska pruskiego.  Obecnie obiekt jest zwiedzany przez tłumy turystów.Niedaleko samego akweduktu wybudowano olbrzymi kompleks gastronomiczny z parkingami i przystanią dla kajaków. Tu nasza grupa zażywała odpoczynku połączonego z posiłkiem własnym lub zakupionym.Po nabraniu sił do dalszej wędrówki wyruszyliśmy na trasę odchodząc od zielonego szlaku turystycznego. Trasa wiodła drogami leśnymi i polnymi najpierw do mostu na Czerskiej Strudze by dojść do wsi Łosiny. We wsi weszliśmy na mało czytelny szlak „Partyzantów AK”, którym lasami wzdłuż doliny Czerskiej Strugi doszliśmy najpierw do leśniczówki Lipce a potem do ogrodzonego płotem rezerwatu „Cisy nad Czerską Strugą”. Przy bramie wejściowej zapoznaliśmy się z tablicami informacyjnymi dotyczącymi chronionych drzew.Wkrótce za rezerwatem doszliśmy do jeziora Świdno położonego przy szosie Czersk – Tuchola.Tu korzystając z dobrej pogody nastąpiła przerwa połączona z kąpielą. W tym miejscu uczciliśmy też imieniny naszej koleżanki Marzeny.Od jeziora przez rozległe leśne tereny dotarliśmy do olbrzymiego cmentarza wojskowego z lat 1914 – 17, położonego w lesie przy drodze z Łukowa do Czerska..Był to cmentarz 4500 jeńców rosyjskich z pobliskiego obozu jenieckiego.Pośrodku lasu krzyży znajduje się kamienny obelisk z napisem wykonanym cyrylicą. Cmentarz nie jest ogrodzony, pozostały tylko dawne słupki ogrodzeniowe. Jest jedynie brama wejściowa z prawosławnymi krzyżami i tablicą informacyjną. Pozostawił wielkie wrażenie swoim ogromem i brakiem wiadomości o swojej historii.Wkrótce dotarliśmy do Czerska gdzie spotkaliśmy się z grzybiarzem Wiesiem. Stąd zatłoczonymi, nagrzanymi pociągami, z przesiadką w Tczewie , dotarliśmy do Trójmiasta.

Opracował:
Krzysztof Jarzęcki

01.08.2010 „Szlak Wierzycy” odc. 7

piątek, Sierpień 6th, 2010
Kierownik  grupy:   Krzysztof Jarzęcki
Trasa:        Kaliska – Płociczno – jez. Chwarzno
                  – jez. Długie – jez. Czerlonko – Bartoszylas
                  – Stary Bukowiec – Nowy Bukowiec
                  – Nowa Kiszewa
Długość trasy:   23 km  
 W imprezie  uczestniczyło  15 osób.

 Pogoda piękna, słonecznie chociaż nie jest upalnie – akurat dobrze do wędrówek.Po wyjściu z Kalisk wędrujemy duktem leśnym do małej wśródleśnej wsi Płociczno. Tu zatrzymujemy się na odpoczynek nad jeziorem w środku wsi. Część  spożywa śniadanie, inni odpoczywają a Mirek wskoczył do wody zażywając  kąpieli.Po odpoczynku ruszamy dalej – ponieważ na trasie do Chwarzna pojawiła się asfaltowa droga więc zmieniliśmy przebieg wędrówki i poszliśmy dalej przez Okoninki. Dzięki temu wędrowaliśmy nadal spokojną leśną drogą. Po minięciu jez. Chwarzno obok przydrożnej kapliczki nastąpiło rozdzielenie grupy – cztery osoby, które nie miały czasu aby wędrować aż do zmierzchu (bo był tylko jeden powrotny autobus o godz. 18,42)  poszły do Starej Kiszewy. Reszta tzn. 11 osób powędrowała dalej założoną trasą.Przez pola wśród dojrzewających zbóż widząc niedaleką panoramę Starej Kiszewy dotarliśmy do jeziora Długiego, mając na uwadze możliwość kąpieli. Niestety kąpielisko było zajęte przez hałaśliwą młodzież stąd decyzja o przejściu nad następne jezioro.Wkrótce doszliśmy na przesmyk między dwoma leśnymi jeziorkami – Popówko i Czerlonko. Pierwsze z nich nie miało dobrego miejsca do kąpieli natomiast Czerlonko miało dogodne dojście  i piaszczyste dno. Tu więc zatrzymaliśmy się na kąpiel. Woda była zimna ale jednocześnie odświeżająca. Ci co się nie kąpali podziwiali pływających.Dalsza wędrówka to  spojrzenie na zarośnięte jez. Krąg oraz jego połączenie z niedaleką Wierzycą. W Bartoszymlesie podziwiamy ładnie zagospodarowane tereny sportowe z boiskami – widać było ślady miejscowych uroczystości.Przechodzimy przez most na Wierzycy i zatrzymujemy się przy sklepie by spożyć co nieco popijając chłodne napoje. Dalsza wędrówka początkowo lasem a potem drogą pośród pól do sąsiedniej wsi Stary Bukowiec. Odpoczywamy obok starego młyna i rozlewiska  Wierzycy.Przejście do Nowego Bukowca już otwartym terenem w pobliżu doliny rzeki natomiast dalej już przez las do  Nowej Kiszewy. Tu w oczekiwaniu na autobus PKS ostatni posiłek przy znajdującym się tam grillu. Po przesiadce w Kościerzynie część osób pojechała do Gdyni pociągiem zaś pozostali dotarli do Gdańska ok. godz. 21,00.

 Opracował:
Krzysztof Jarzęcki

10-24.07.2010 „51 Ogólnopolski Wysokokwalifikowany Rajd Pieszy–Grunwald 2010”

środa, Sierpień 4th, 2010
 
Kierownik  grupy:   Hania Śliwa-Wielesiuk
Trasa:                           Giżycko – Kruklanki – Stręgielek
                                        – Mamerki – Radzieje – Giżycko
                                        – Skorupki – Kamień – Galindia
                                        – Popielno – Ukta – spływ Krutynią
                                        – Kadzidłowo – Krutyń – Zgon – Babięta
                                        – Bieńki – Sorkwity
                                        (trasa nr 4 – Wielkie Jeziora Mazurskie)
 Długość trasy:          288 km   
W imprezie z Klubu uczestniczyło     21 osób.

 W  pociągu jadącym do Giżycka udało się zająć miejsca siedzące dzięki części naszych uczestników, którzy wsiedli w Gdyni. Pociąg był wypełniony do ostatniego miejsca stąd część naszych bagaży trzeba było lokować po innych przedziałach (a bagaży mieliśmy co niemiara !).W Giżycku na dworcu oczekiwał na nas jeden z kierowników trasy – Paweł „Czarny”, który zabrał nasze ciężkie bagaże na miejsce zbiórki w Wilkasach. My w małych grupach zwiedzaliśmy Giżycko a po zjedzeniu obiadu ruszyliśmy do Wilkasów. Na polu namiotowym spotkaliśmy Kasię z Alą, które dojechały samochodem. Pod wieczór dojechał innym pociągiem Hirek. Ponieważ było gorąco dużo czasu spędzaliśmy w kąpieli w jeziorze Niegocin.Wieczorem w barze obejrzeliśmy transmisję meczu o 3 miejsce na MŚ w piłce nożnej.

11.07. – rozpoczynamy pierwszy dzień wędrówki. Panuje upał więc wybieramy nieco inny wariant trasy – szosą przez Kożuchy i Upałty Małe do Kruklanek, jedynie Janusz poszedł założoną trasą szlakiem niebieskim. Spotkanie nastąpiło koło sklepu w Upałtach.  Wygraliśmy na tym, bo szliśmy cały czas w cieniu drzew a Janusz w większości otwartym  polem.Dalej wędrowaliśmy razem, po drodze kąpiel w jez. Kruklińskim. Namioty rozbijamy w Kruklankach nad jez. Gołdopiwo  przy gminnej plaży. Wieczorem wyruszamy do centrum, aby w smażalni ryb obejrzeć finałowy mecz MŚ.

12.07. – wzdłuż jez. Gołdopiwo wędrujemy  oglądając piękne widoki. Na północnym krańcu jeziora dochodzimy do śluzy Przerwanki liczącej sobie blisko 100 lat a niedaleko za nią spotykamy pierwszy z betonowych schronów z czasów II wojny. Idziemy do Pozezdrza w niemiłosiernym upale , na jezdni roztopiony asfalt lepi się do butów. Tu robimy zakupy i wyruszamy w las. Po drodze podziwiamy olbrzymi bunkier Himmlera. Idziemy niebieskim szlakiem, po chwili orientujemy się, że przebiega on inaczej niż pokazuje mapa. Polegając na własnej intuicji zostawiamy szlak i wędrujemy na azymut, aby znaleźć mały mostek na rzece Sapinie. Udało się i niedługo dochodzimy do Stręgielka -  bazy sportowej nad jez. Stręgiel. Potem okaże się, że wyznakowano dwa szlaki niebieskie w tym rejonie i dlatego wiele osób miało problemy z dotarciem na metę. Wieczorem kąpiel jeziorze oraz spotkanie pod wiatą przy herbatce  lecz chmary komarów nie pozwalały na dłuższe rozmowy.

13.07. – po dojściu do „nieszczęsnego” mostku wędrujemy dalej szlakiem niebieskim do wsi Ogonki. Tu następuje kąpiel w jez. Święcajty a następnie część osób decyduje się na jazdę busem do Węgorzewa, aby nie iść asfaltem. W Węgorzewie oglądamy okolice zamku (w remoncie) oraz port jachtowy . W muzeum obejrzeliśmy wystawę obrazującą historię Żydów  z tych terenów. Po smacznym obiedzie w klimatyzowanej karczmie ruszyliśmy czerwonym szlakiem w kierunku Zwierzynieckiego Rogu, gdzie obok tawerny była kolejna kąpiel tym razem w jez. Mamry. Pod wieczór dotarliśmy do Mamerek nad kanałem Mazurskim. Tu nastąpiła zmiana pogody , zaczął wiać silny wiatr i padać deszcz.

14.07. – od rana pada deszcz, wychodzimy w pelerynach. Najpierw zwiedzamy jeden z najlepiej zachowanych kompleksów niezniszczonych bunkrów niemieckich – Kwaterę Główną Niemieckich Wojsk Lądowych. Z latarkami wędrujemy po licznych zakamarkach w labiryncie bunkrów, wchodzimy też na wieżę widokową znajdującą się na największym bunkrze. Niestety ciągle padający deszcz uniemożliwia spokojne podziwianie obiektów. Część osób decyduje się na jazdę autobusem zaś reszta wędruje pieszo przez Sztynort podziwiając piękny pałac Lehndorffów oraz wspaniały port jachtowy. W Radziejach biwak zorganizowano za wsią w pobliżu cmentarza. Ponieważ pogoda się poprawiła niektórzy powędrowali nad pobliskie jez. Dobskie celem kąpieli.

15.07. – część osób rusza na trasę do Giżycka natomiast część korzystając z bliskości wybiera się do Gierłoża oraz Kętrzyna. W Gierłożu z przewodnikiem można było obejrzeć byłą kwaterę Hitlera czyli tzw. Wilczy Szaniec natomiast w Kętrzynie dawny zamek krzyżacki, gotycki kościół św. Jerzego, dawną lożę masońską oraz eklektyczny budynek ratusza.  Większość powędrowała czerwonym szlakiem do Doby gdzie podziwiano rzeźby w drewnie wykonane przez miejscowego rzeźbiarza a następnie nad jez. Dejguny i do Wilkas. W Wilkasach w słońcu termometr wskazuje 47 stopni. Szybko do jeziora.

16.07. – znów część osób rusza szlakiem czerwonym do Rynu. Natomiast pozostali jadą tam „wesołym”  autobusem (z muzyką Disco Polo). W Rynie zwiedzamy z przewodnikiem zamek krzyżacki odbudowany w latach 2002 – 2006 przez miejscowych biznesmenów. Na podzamczu można się było zaopatrzyć w regionalne sery, nalewki, ciasta itd.  Obejrzeliśmy z zewnątrz zabytkowy wiatrak znajdujący się za cmentarzem na wzgórzu (niestety w złym stanie). Po obiedzie całą grupą wędrowaliśmy szlakiem czerwonym do Skorupek nad jez. Tałty.Tu wieczorem między namiotami odbyło się spotkanie z okazji urodzin Mietka Zięby. Spotkanie zaszczycił również nasz pierwszy kierownik Paweł „Biały”. Późnym wieczorem dziewczyny zorganizowały „nagą” kąpiel – podobno byli też podglądacze.

17.07. – nadal gorąco więc po drodze w Tałtach nad jez. Tałty kolejna kąpiel na plaży gminnej a potem wędrówka asfaltową drogą do Mikołajek. Tu po zwiedzeniu miasta, obejrzeniu „Króla Sielaw”, po obiedzie (smażone sielawy) i  po zrobieniu zakupów w dalszą podróż udaliśmy się statkiem „Odylia”. W Kamieniu rozbiliśmy namioty na dwóch polanach a zaraz potem kąpiel w jez. Bełdany. Po południu przyjechał Marek Trzcinka po obejrzeniu inscenizacji bitwy grunwaldzkiej.

18.07. – nie zwijamy namiotów i ruszamy do Galindii – miejsca gdzie od 10 lat rekonstruuje się osadę plemienia Galindów. Oglądamy cały półwysep z mnóstwem drewnianych rzeźb, słuchamy prelekcji a następnie ruszamy do Wierzby. Tu przeprawiliśmy się promem na drugi brzeg a następnie dotarliśmy do Popielna gdzie znajduje się Stacja Hodowli Zwierząt PAN. Tu z przewodnikiem obejrzeliśmy najpierw muzeum a następnie hodowlę konika polskiego, bobra, jelenia i żubronia (krzyżówki bizona, żubra i krowy). Powrót dla części statkiem a dla części promem i pieszo. Po południu tradycyjnie kąpiel w jeziorze.

19.07.- nie zwijamy namiotów bo mamy w programie spływ kajakowy Krutynią.Rano wędrujemy przez rezerwat Krutyni do Ukty, gdzie w stanicy wodnej wsiadamy w kajaki . Płyniemy 15 km wijącą się meandrami rzeką mijając całe rodziny łabędzi czy kaczek, podziwiając uroczyska pełne zieleni i kwiatów wodnych. Po drodze mijaliśmy wypełnione pływającymi roślinami jez. Gardyńskie. W Iznocie była niewielka przerwa a potem wpłynęliśmy na jez. Bełdany by dopłynąć do Kamienia. Tu kąpiel w jeziorze a potem wieczorne spotkanie przy „herbatce”.

20.07. – Marek rano wyjeżdża zabierając ze sobą Gerdę, która ma pewne dolegliwości zdrowotne. Reszta wyrusza na trasę – jedni przez Wojnowo a inni przez Kadzidłowo do Zgonu.W Kadzidłowie zwiedzamy park dzikich zwierząt i odpoczywamy w oberży „Pod psem” znajdującej się w starej mazurskiej chacie. Dalej przez rezerwat Krutyni docieramy do Krutynia, gdzie w karczmie „Zacisze” nad rzeką Krutynią spożywamy świetny obiad. Po chwili odpoczynku nad rzeką wędrujemy dalej. Najpierw odwiedzamy rezerwat Zakręt z pomnikowymi dębami  i dystroficznymi jeziorkami a następnie wędrujemy wzdłuż jez. Mokrego do kolejnego rezerwatu Królewskiej Sosny. Tu podziwiamy pomnikową, obumarłą w 1973r. sosnę oraz pomnikowy dąb. Zmęczeni docieramy do stanicy wodnej w Zgonie

21.07. – od Zgonu wędrować  będziemy  już szlakiem niebieskim do samych Sorkwit. Tego dnia docieramy najpierw do Spychowa, gdzie znajduje się muzeum leśnictwa a potem nad jezioro Zyzdrój Mały na kąpiel. Przecinamy widoczne w lesie umocnienia linii Hindenburga a następnie przez lasy docieramy do stanicy wodnej Babięta nad Babiecką Strugą na kajakowym szlaku rzeki Krutyni. Kąpiel tym razem w rzece.

22.07. – z Babięt trasa prowadzi lasami najpierw na przesmyk między jeziorami Krawno i Krawienko z mostkiem naprawionym przez kierownictwo trasy (wytrzymałość mostka sprawdzał  Andrzej)  a następnie nad jezioro Gant. Tu przy pomoście kolejna kąpiel. Dalej przejście nad jezioro Białe do stanicy wodnej Bieńki.

23.07. – rano wykonujemy wspólne zdjęcie z kierownikiem trasy w koszulkach klubowych na pomoście nad jeziorem. Najpierw otwartym terenem dochodzimy do Głogna a potem lasem na skraj rezerwatu faunistycznego Piłaki i do jeziora Piłakno. Tu oczekiwana kąpiel a potem wędrówka wzdłuż jeziora do Borowskiego Lasu, gdzie w ośrodku wczasowym „Pod dębami” odpoczywaliśmy przy regionalnych piwach. Potem wyjście na szosę i asfaltową drogą w pełnym słońcu (nadal upalnie) trudna wędrówka do Sorkwit. Przy tablicy drogowej  z napisem „Sorkwity” robimy pamiątkowe zdjęcie z uczuciem ulgi, że to już koniec. Przechodzimy obok zabytkowego parku i pałacu by dotrzeć do stanicy wodnej położonej nad jeziorem Lampackim na początku wodnego szlaku rzeki Krutyni. Tu wszyscy uczestnicy w koszulkach rajdowych stają do wspólnego, pamiątkowego zdjęcia i odbywa się ostatnia odprawa.

24.07. -  pogoda się psuje, zwijamy mokre namioty. W godzinach rannych ja i Hirek odjeżdżamy autobusem do Gdańska. Natomiast wszyscy pozostali zostali przewiezieni nad jez. Krzywe do Olsztyna, gdzie odbyło się formalne zakończenie 51 OWRP dla wszystkich tras.

  Opracował:
Krzysztof Jarzęcki

04.07.2010 „Szlak pieszy Kasztelański”

środa, Sierpień 4th, 2010
Prowadzący:       Stanisław Biskup
Uczestnictwo:     17 osób
Trasa:                  Krojanty – Nowa Cerkiew – Wysoka
                            - stacja archeologiczna Białe Błoto -
                            stacja przyrodnicza „Suszek” – Rytel Wieś.
Długość trasy      - 25 km.
Warunki pogodowe:  pogoda słoneczna,
                             bezchmurnie i bardzo gorąco,
                             w słońcu ponad 30° C.

 

Wycieczkę. rozpoczęliśmy po długiej podróży koleją. (od godz. 7,13 dla turystów z Gdyni ,do godz.10,20). Juz z samego rana okazało się, ze będzie gorąco, ale na trasie z upływem czasu temperatura wyraźnie utrudniała wszystkim marsz. W Krojantach odwiedziliśmy pomnik pierwszej w II wojnie światowej szarży ułańskiej (1.09.1939). Na tym terenie 250 polskich ułanów stawiło skutecznie czoło 800 hitlerowskim żołnierzom. Po krótkim omówieniu historii tej walki udaliśmy się. do Nowej Cerkwi. Tu odwiedziliśmy kościół parafialny pw. MSW. Marii Magdaleny z 1911 -1913 roku powstały na miejscu poprzednich , które uległy spaleniu. Pierwszy kościół zbudowano tu w XIII – XIV wieku.Po spożyciu posiłku i ugaszeniu pragnienia w barze „Pod ułanem” udaliśmy się. do Wysokiej, gdzie obejrzeliśmy późno klasycystyczny pałac rodu Janta-Połczyńskich, obecnie zajmowany przez dom pomocy społecznej dla osób dorosłych. Tu w parku podworskim nastąpiła kolejna przerwa, podczas której poznaliśmy historie. rodu Janta-Połczyńskich.Obok terenów pałacowych napotkaliśmy odnowiony w tym roku szlak żółty „Kasztelański”, który łączy Wysoka. z Rytlem (w naszym województwie) i posiada długość ponad 12 km. Nazwa szlaku pochodzi od dawnej kasztelanii raciąskiej, która miała swoja. siedzibę. na tych terenach. Po kasztelanii tej pozostał ślad w postaci grodziska obronnego na półwyspie pobliskiego jeziora Spierewnik. Dalej za Wysoka. szlak ten prowadzi przez teren woj. kujawsko-pomorskiego ale aktualnie nie jest jeszcze odnowiony.   Od Wysokiej rozpoczęliśmy wędrówkę do Rytla szlakiem poprowadzonym przez kompleks leśny, dzięki czemu łatwiej byto znosić trudy związane z pogoda.. Po drodze mijaliśmy stacja archeologiczna. Białe Błoto a póżniej stacja przyrodnicza Uniwersytetu Łódzkiego w Suszku. Tu na pewnej długości szlak żółty pokrywał się ze ścieżką hydrobiologiczna., która jest niestety zbyt naukowo opracowana.Końcówka trasy to długi, wyczerpujący marsz, oddychanie „rękawami i nogawkami” oraz pogoń (z sukcesem) za ostatnim pociągiem ze stacji Rytel-Wieś.  Należy podkreślić znakomitą atmosferę wśród uczestników, wręcz szampańskie humory, które byty prawdopodobnie wynikiem dnia wyborów prezydenckich. Uczestniczyliśmy oczywiście w nich juz z samego rana dając tym dowód mobilności i poczucia obywatelskiego obowiązku. Do Gdańska dotarliśmy ok. 19,20 a do Gdyni tuż przed godz. 20,00.

 Stanislaw Biskup

20.06.2010 “Najwieksze głazy narzutowe Pomorza”

poniedziałek, Czerwiec 28th, 2010
Prowadzący:   Krzysztof Jarzęcki 
Trasa:  Skorzewo – Cząstkowo – dol. Rakownicy – Owśnice
                – jez. Długie – Glinki – Gostomko –jez. Skrzynki
                – Lipusz
Długość trasy:   20 km  
W imprezie uczestniczyło  12 osób.

W tą  „wyborczą” niedzielę mimo świetnej słonecznej pogody na wycieczce pojawiła się mała grupa turystów – 9 osób spotkało się na miejscu zbiórki na przystanku autobusu ZKM 169 natomiast  3 pozostałe osoby jechały pociągiem z Gdyni.Po przedstawieniu szczegółów trasy wyruszyliśmy ze Skorzewa po drodze oglądając współczesny kompleks sportowy oraz budynek szkoły z 1911 r. Za szkołą zatrzymaliśmy się na chwilę przy dwóch znajdujących się tam kamieniach  – miejscach pamięci narodowej.Uczestnicy zostali również poinformowani, że właśnie ze Skorzewa pochodziły obiekty budownictwa ludowego znajdujące się obecnie w skansenie we Wdzydzach.Ze Skorzewa ruszyliśmy drogą prowadzącą do Fingerowej Huty by za lasem tuż przy przydrożnym krzyżu skręcić przez pola a dalej niewielkim jarem zejść na skraj wsi Cząstkowo.Tu zeszliśmy z szosy w dolinę rzeki Rakownicy i wzdłuż niej w kierunku jez. Wieprznickiego.Na skraju łąki pokrytej kwitnącymi łubinami zatrzymaliśmy się na pierwsze śniadanie przy okazji podziwiając piękne widoki.Po przerwie szutrową drogą biegnącą skrajem lasu ruszyliśmy by po niedługim czasie dotrzeć do skrzyżowania dróg w Owśnicach, przy którym znajduje się największy w powiecie kościerskim głaz narzutowy (wysokość głazu 2,2 m zaś obwód 13,2 m)  zwany  Wielkim lub Diabelskim a na jego wierzchołku znajduje się stalowy krzyż.Legenda mówi, że krzyż został osadzony aby zniechęcić czarownice, które zbierały się tutaj na tańce obrzędowe. Niedobra sława kamienia musi mieć starą tradycję gdyż na poprzednim krzyżu, który stał przed obecnym, widniał  rok 1747.Obejrzawszy głaz i po sesji fotograficznej grupa wyruszyła na północ po drodze przechodząc most na kolejnej rzece – Kani, która tu meandruje przez wielką polanę.Wkrótce zeszliśmy leśną ścieżką na łąkę, gdzie z obu stron ścieżki pojawiły się tafle dwóch jezior – Wielkiego i Małego Długiego. Tu na szerokim przesmyku nastąpił dłuższy odpoczynek.Po zasłużonym odpoczynku grupa wspięła się na wysoki brzeg gdzie znajdują się zabudowania należące do wsi Glinki. Tu pożegnaliśmy grupę czterech naszych uczestników, którzy spieszyli się do domu a reszta ruszyła zgodnie z planem.Cały płaskowyż między jeziorem Długim i Borowym podzielony jest tu na dziesiątki działek, których właściciele powystawiali tablice przy drogach „Teren  prywatny wstęp wzbroniony”. Jedna z takich właścicielek zwróciła nam uwagę , że wędrujemy po jej drodze. Już na wyjściu z lasu tuż obok mostu i kolejnej rzeki – Czarnej Wody zauważyliśmy kolejną taką samą tablicę. Widać, że cały ten obszar obstawiony jest tymi tablicami.Minęliśmy niegościnne tereny i leśną drogą dotarliśmy do brzegów jez. Gostomskiego a za chwilę do sklepu we wsi Gostomko, gdzie nastąpiła kolejna przerwa.Dalej wędrowaliśmy już szlakiem zielonym „Kręgów Kamiennych” do samego Lipusza początkowo wśród pól uprawnych a później traktami leśnymi.Zatrzymaliśmy się nad brzegiem jez. Skrzynki Małe, gdzie nastąpiło urocze spotkanie z łabędzią rodziną (dwoje dorosłych i cztery malutkie).Po kolejnej sesji fotograficznej ruszyliśmy do Lipusza, gdzie w restauracji „Fiona” oczekiwaliśmy na pociąg do domu.

 KJ.

12-13.06.2010 “Klubowy spływ kajakowy na Wdzie’ ( II etap )

poniedziałek, Czerwiec 28th, 2010
Prowadzący:  Hieronim Jaszcza
Trasa:  Czarna Woda – Złe Mięso – Zimne Zdroje – Kalna Huta
                 – leśniczówka „Czubek” – Czarne
Czas spływu:  około 5-ciu godzin
W imprezie uczestniczyło 20 osób / 10 kajaków /

 Impreza była drugim etapem spływu kajakowego „Trampów” po Wdzie. Pomimo pesymistycznych prognoz pogodowych na przystani w Czarnej Wodzie stawił się pełny komplet kajakarzy. I nie zawiedli się. Pogoda była jak na zamówienie – pełno słońca, gdzie niegdzie jakaś chmurka i przyjemny lekki wiaterek. Po „leniwym” odpłynięciu z przystani niektórzy z wytrawnych kajakarzy wyforsowali się do przodu i w zasadzie ominęły ich najprzyjemniejsze „momenty”. A działo się, oj działo. Nasz wspaniały kolega „Igiełka” zafundował Kasieńce darmową kąpiel i żeby było jeszcze śmieszniej to utopił Jej bucik. Niektórzy  twierdzą, że była to „szpilka”. Wylewaniem wody z kajaka zajęła się przynajmniej połowa załóg, a druga połowa _ ta gorsza_ koniecznie chciała „wyżymać” ubranie z  Kasi. Od tej pory nazwa Złe Mięso będzie się „Trampom” kojarzyć nie tylko z zepsutym mięsem. Głównym zajęciem Trampów to ruszanie nogami, a ponieważ nie można było nimi ruszać więc wystawiono „nożyny” do słońca i tu konsternacja. Jedne „szłapy” nie miały pomalowanych paznokci. Dla uatrakcyjnienia imprezy zbudowano „sextomaran” (poniektórzy nazwali tą pływającą budowlę seximaranem). Uciechy było co niemiara.  Sześć kajaków obok siebie, sterowanie kajakami zewnętrznymi. Nie da się ukryć, że to jedną, to drugą stroną zawadzaliśmy o brzeg. Nurt był na tyle szybki, że nie trzeba było wiosłować. Z poprzedniego roku pamiętaliśmy, że przy leśniczówce „Czubek” będą problemy z kajakami. A tu deszcze sprawiły, że pod mostem spływ był całą szerokością rzeki. I tak powoli dopłynęliśmy do Czarnego,  a następnie – niestety samochodami – do Hirka na działkę i paliliśmy ognisko do północy. Nocleg oczywiście pod namiotami. Następnego dnia przed południem „trampowskie „ nogi jednej grupy zostały użyte do odwiedzenia żeremia bobrów, a drugiej grupy do znakowania szlaku turystycznego. Zadowoleni uczestnicy imprezy „podjęli” uchwałę   o konieczności kontynuowania spływu kolejnymi odcinkami Wdy!!!

09.05.2010 ” Kamienne Kręgi ” cz. 3

piątek, Maj 14th, 2010
 
Prowadzący:   Andrzej Szmit
Trasa:  Węsiory – Kręgi Kamienne
           – Niesiołowice – Gostomie – Cząstkowo
           – Skorzewo Młyn – Skorzewo
Długość trasy:   15 km  
W imprezie uczestniczyło  27 osób.

 Impreza była już trzecim etapem tras związanych ze zwiedzaniem cmentarzysk Gotów wraz z kurhanami i kręgami kamiennymi.Wycieczka rozpoczęła się w starej  wsi szlacheckiej Węsiory, skąd wywodził się znany na Kaszubach ród Węsierskich.  Pierwsza wzmianka o Węsiorach pochodzi z 1403 roku.Na skraju lasu trafiliśmy na parking gdzie znajdował się kiosk z pamiątkami oraz regionalnymi potrawami , z których największym wzięciem cieszyły się „ruchanki” z mięsem lub cebulą.Nie zabrakło oczywiście chleba ze smalcem i ogórkiem kiszonym.Po degustacji ruszyliśmy na szlak aby obejrzeć cmentarzysko Gotów z okresu rzymskiego czyli  I – II w. naszej ery. Składa się ono z  4 w pełni zrekonstruowanych zamkniętych kręgów kamiennych (oraz 2 niepełnych) jak również dwudziestu kurhanów i ponad 140 grobów leżących na stoku wzgórza nad jez. Długim.Szczególnie ciekawe są kręgi , które miały znaczenie obrzędowe (tzw. chram) oraz charakterystyczny kopczyk z różnej wielkości kamieni odznaczający się podobno silnym promieniowaniem.Dalsza wędrówka do Niesiołowic obfitowała w piękne widoki związane z odbijającymi się w  spokojnych wodach jezior lasami oraz istniejącymi już skupiskami domów.Pierwsze śniadanie wypadło na skraju wsi przy znajdującym się tam sklepie.Po posiłku udaliśmy się w stronę Gostomia , pozostawiając szlak zielony, którym do tej pory wędrowaliśmy. Po drodze minęliśmy Łysą Górę wys. 225,3 m npm, która w czasach prehistorycznych była miejscem kultu religijnego a w okresie międzywojennym działała tu szkółka szybowcowa. Obecnie góra jest  całkowicie zarośnięta lasem sosnowym i zamiast ładnych widoków można zbierać grzyby..Przed Gostomiem minęliśmy popadające w ruinę budynki po dawnych koszarach.Sama wieś przez wieki była synonimem biedy (podobnie jak Juszki za Kościerzyną) a wokół niej znajdowało się wiele kamiennych kręgów i kurhanów z tego samego okresu co w Węsiorach, Odrach czy Leśnie. Po otwarciu kamieniołomu w Łubianie wszystkie obiekty zostały bezpowrotnie zniszczone.Z Gostomia ruszyliśmy prostą drogą przez las w kierunku Cząstkowa. Za lasem nad uroczym bagienkiem jak zwykle zapłonęło ognisko i zaczęła się degustacja różnych kiełbasek czy wymyślnych szaszłyków. Część osób delektowała się tylko promieniami słońca.Po ugaszeniu ogniska ruszyliśmy do Cząstkowa a potem trasą przez las dotarliśmy do  zabudowań Skorzewa Młyn gdzie znajduje się hodowla narybku pstrąga.  W sąsiedztwie obejrzeliśmy odnowioną płytę na grobie partyzanta Gryfa Pomorskiego. Przyspieszając tempa aby zdążyć na wcześniejszy pociąg dotarliśmy do Skorzewa, miejsca zakończenia imprezy.

 AS.